Posty

Wyświetlanie postów z 2017

Smakuję świat! (edycja zimowa)

Obraz
Uwielbiam gotować, ale nie zawsze mam na to czas (pewnie jak z resztą każdy). Jednak uwielbiam testować nowe dania! Wiadomo - największą satysfakcję mam z tych samodzielnie przygotowanych, mimo to dużą przyjemność sprawia mi testowanie lokalnych przysmaków, albo specjałów nowootwartych restauracji. Zapraszam więc was na malutką podróż kulinarną po miejscach które najbardziej zapadły w pamięć mojego podniebienia. Ten wpis będzie o potrawach typowo zimowych - ogrzewających, ciepłych i wyjątkowych! Naleśniki wytrawne. To moja wielka miłość! Kiedy widzę w menu naleśnik ze szpinakiem, albo kurczakiem bez wahania go zamawiam. Jednak w żadnej restauracji, ani naleśnikarni nie znalazłam tak dużego wyboru jak w lokalu o wdzięcznej nazwie Manekin . Miałam okazję zjeść w dwóch toruńskich lokalach, ale wiem że firma ta ma też swoje placówki w Warszawie i Łodzi. (Niestety nie ma go w Krakowie!) Manekin oferuje naleśniki słodkie, jak i wytrawne. Nie jest tu mowa jedynie o nadzieniu, ale rów...

Jeszcze piszę do szuflady!

Obraz
Ale planuję to zmienić! Dlatego właśnie powstał ten blog, a w tym momencie tworzy się notatka na temat mojej kolejnej pasji - pisania. Najczęściej spod mojego pióra wychodzą wiersze, niemniej zdarzają się tez opowiadania. Czasem nawet uda mi się skrobnąć jakąś recenzję. Nie piszę książek. Nie dlatego że bym tego nie chciała, ale dlatego że "wypalam się" już przy pierwszych rozdziałach. Żyję nadzieją, że w przyszłości uda mi się skończyć choć jedną rozpoczętą powieść... Piszę o sobie. Nawet jeśli nie wynika to wprost z narracji, czy z samego tekstu. Przeważnie utożsamiam się z podmiotem lirycznym bądź narratorem. Mam przez to wrażenie (może mylne), że to co pisze jest bardziej autentyczne.  Piszę najczęściej o trudnych momentach, chwilach zwątpienia i niesprawiedliwości życia, miłości (szczęśliwej bądź nie), śmierci ale także religii, czy całkiem monotonnej prozie życia codziennego. Moje pisaniny powstają w różnych warunkach, zarówno w tłocznym tramwaju, jak i na n...

Moje miejsce jest na/pod sceną :D

Obraz
Zawsze chciałam koncertować. Moim wielkim gimnazjalnym marzeniem było jeżdżenie po koncertach! Będąc delikatnie rzecz ujmując gówniarą sama za bardzo nie mogłam jeździć, nie miałam też koncertowej ekipy, ani starszego rodzeństwa które wprowadziłoby mnie w magiczny świat imprez plenerowych z pogo w roli głównej. Chodziłam więc na jakieś mniejsze koncerty w rodzinnej miejscowości. Czasy to odległe i mroczne, kiedy włosy sięgały mi aż za pas, a jedynym uznawanym w moim świecie tańcem było pogo. Pogowałam więc na czym tylko się dało! Od koncertów typowo punkowych, rockowych ale nie miałam tez problemu z popem czy reggae. Wyjątek stanowiło tu disco polo, ponieważ to gatunek muzyki na który alergię wypiłam chyba wraz z mlekiem matki. ;) Coke Live Music Festival 2011 Pierwszym poważnym, można by rzecz, koncertem na który się wybrałam był Coke Live Music Festival. Był to rok 2011, czyli wakacje po moim zakończeniu edukacji w szkole na poziomie gimbazy. Wtedy nie słuchałam wielu ze...

Każda kobieta jest trochę księżniczką...

Obraz
"Mamo, tato co wy na to że będę księżniczką?!" Powtarzałam to zdanie niczym mantrę będąc jeszcze małą dziewczynką, może trochę od tego czasu się zmieniło ale jeden element książęcej garderoby pozostał moim oczkiem w głowie. Każda kobieta jest trochę księżniczką, i tak też powinna być traktowana przez faceta, ale dlatego uważam że każda kobieta choć raz w życiu powinna założyć gorset i poczuć się jak królewna na balu! Czemu akurat gorset? Moja fascynacja gorsetami ma początek w festiwalu Castle Party. Zawsze podobały mi się piękne panie w wytwornych gorsetach, z ogromnym (wręcz przesadnym) wcięciem w talii.  Oglądając zdjęcia czy filmiki w sieci wzdychałam do busków i wiązań z nadzieją że kiedyś zagoszczą one w mojej garderobie. Gdy przestałam rosnąć, schudłam, postanowiłam że pora na spełnienie mojego wielkiego marzenia o prawdziwym gotyckim i niepowtarzalnym jak ja gorsecie. Kupić? Uszyć? Ale gdzie... Swoje poszukiwania gorsetu marzeń rozpoczęłam na all...

Lubię zmieniać kolor

Obraz
To będzie post, w którym przemówię przede wszystkim obrazem! Kocham zmieniać kolor włosów i ciągle eksperymentować z nowymi farbami (chociaż ostatnio odkryłam jak utrzymać chłodny blond i póki mi się nie znudzi przy nim pozostanę). Byłam już widziana w wielu wersjach kolorystycznych, w jednych wyglądałam lepiej w innych gorzej, ale każdemu farbowaniu towarzyszyła euforia zmian! Jest jeszcze wiele opcji których nie próbowałam, głównie ze względu mojego poczucia estetyki - coś mi się po prostu nie podoba. Bawiłam się też trochę w zmianę długości i generalnie ciągle odkrywam nowe wersje swoich włosów! Nie boję się radykalnych zmian i kontrastów, o czym będziecie mogli przekonać się w dalszej części wpisu. :) 1. Marzec 2015 Kolor chyba najbardziej zbliżony do mojego naturalnego. 2. Trochę później Marzec 2015 Ten eksperyment fryzurowy uważam za najbardziej nieudany. Chciałam coś nowego, i była to fryzura której nigdy wcześniej nie miałam. Niemniej nie powtórzyłabym teg...

Parlo italiano, ma solo un po...

Obraz
Nowy język, nowe wyzwanie  A przy tym zdobycie nowej umiejętności! Więc łączenie przyjemnego z pożytecznym! Długo szukałam odpowiedniego dla siebie języka, a że włoski wydał mi się prosty a jednocześnie wystarczająco nietypowy (angielski w obecnych czasach to standard). Ponadto we Włoszech branża projektowa jest dość mocno rozwinięta, a więc istnieje szansa że w przyszłości będę miała szansę wykorzystać nabyte umiejętności.  Jak zacząć? Postanowiłam że rozpocznę naukę w szkole językowej, jednak zanim do niej trafiłam rozpoczęłam naukę słówek na własną rękę. Korzystałam przede wszystkim z aplikacji typu memrise czy duolingo. Był to strzał w dziesiątkę, ponieważ rozpoczynając kurs w październiku miałam już opanowane kolory, członków rodziny, zwierzęta, owoce i warzywa. Niby niewiele ale dla osoby która wcześniej nie miała kontaktu z językiem był to dobry start. Kurs zaczęłam od poziomu A1 czyli podstawy podstaw, ale szybko szliśmy z materiałem - po roku nauki osiągn...

Pierwszy raz na dachu świata

Obraz
Lubię być wysoko!  Naprawdę. Może leczę tak trochę mój minimalny kompleks niewysokiego wzrostu(wywołany jedynie faktem iż nie na wielu zleceniach hostessowych podstawowym wymogiem jest minimum 170 cm wzrostu, co mnie po prostu boli). Mój pierwszy raz w prawdziwych górach (od jakiegoś czasu wyznaję zasadę że góry zacyznają się od 2000 m.n.p.m.) miał miejsce w 2015 roku... Tak złapałam górskiego bakcyla, i pokochałam hasanie po graniach! Sławkowski Szczyt, czyli w języku tambylców  Slavkovský štít,  to góra położona w tatrach wysokich, na wysokości  2452  m.n.p.m.  Mogłam sobie pozwolić na taką wysokość i długą trasę, ponieważ wyrobiłam sobie wcześniej dość dobrą kondycję, która naprawdę tam się przydała!  Cel wyprawy i dobór szlaku pozostawiam zawsze mojemu księciu na białym koniu, ponieważ potrafi on wybrać trasę która mnie nie znudzi, nie zabije, a będzie wspaniałym wyzwaniem! Pogoda wprost zachęcała do wędrówki, a sama trasa obfitowała w...

Z natury poszukiwacza

Obraz
Z natury poszukiwacza... Może na pierwszy rzut oka zabrzmi to jak zabawa dla dzieci, bo kto normalny i poważny bawi się w szukanie małych skrytek po to by zostawić w nich swój autograf i zapisać w apce że się ją "ma".  Otóż ja! :D "Złapałam", chciałoby się rzec niczym pokemona (choć nie jestem typem człowieka który łapie te "śmieszne pieski") już  ponad 160 skrytek! Geocaching - z czym to się "je"? Przechodząc do konkretów, poszukiwanie skrytek, czy inaczej dokładnie w slangu wtajemniczonych "keszy" to inicjatywa związana z serwisem  geocaching . Moja przygoda rozpoczęła się prawie 2 lata temu bo latem 2015 podczas wycieczki na pobliskie wzgórze - Leskowiec (górą tego w żaden sposób nazwać nie można, gdyż ma tylko 922 m.n.p.m.), ale podczas takiej wyprawy z moim chłopakiem i siostrą zanaleźliśmy pierwszego kesza. Całe poszukiwanie było wymysłem lubego, bo gdzieś w odmętach internetu przeczytał artykuł na ten temat. Pierwsza...

Coś mi urosło!

Obraz
Zacznijmy... Mój pierwszy post tutaj zacznę od nowości, którą chyba najbardziej zmotywowała mnie do stworzenia tego bloga :)  Stało się to prawie dziesięć dni temu. Data brzmi pięknie 05.05.2017 o godzinie 15. Spełniło się wtedy jedno z moich wielkich marzeń do którego "zbierałam się w sobie" około rok. Zacznijmy jednak od początku. Marzyłam o tatuażu, ale zanim do tego doszło przebyłam długą drogę... Co mi się szybko nie znudzi? 1.Wzór: Zawsze fascynowały mnie motywy roślinne i od początku wiedziałam że to one będą bohaterami mojej dziary. Najpierw chodziły za mną polne kwiaty, długo byłam przekonana że na mojej łopatce zakwitną właśnie maki lub chabry w otoczeniu zbóż. Dalej podoba mi się niesamowicie ten motyw, pewnie jeśli w przyszłości zdecyduję się na kolejny tatuaż wybiorę kwiaty. Jednak w obecnej chwili czułam że to nie to. Podjęłam decyzję, że na moich plecach wyrośnie drzewo liściaste. Wiąże się z tym długa historia moją fascynacją natur...