Z natury poszukiwacza

Z natury poszukiwacza...

Może na pierwszy rzut oka zabrzmi to jak zabawa dla dzieci, bo kto normalny i poważny bawi się w szukanie małych skrytek po to by zostawić w nich swój autograf i zapisać w apce że się ją "ma". 
Otóż ja! :D
"Złapałam", chciałoby się rzec niczym pokemona (choć nie jestem typem człowieka który łapie te "śmieszne pieski") już  ponad 160 skrytek!

Geocaching - z czym to się "je"?
Przechodząc do konkretów, poszukiwanie skrytek, czy inaczej dokładnie w slangu wtajemniczonych "keszy" to inicjatywa związana z serwisem geocaching.
Moja przygoda rozpoczęła się prawie 2 lata temu bo latem 2015 podczas wycieczki na pobliskie wzgórze - Leskowiec (górą tego w żaden sposób nazwać nie można, gdyż ma tylko 922 m.n.p.m.), ale podczas takiej wyprawy z moim chłopakiem i siostrą zanaleźliśmy pierwszego kesza. Całe poszukiwanie było wymysłem lubego, bo gdzieś w odmętach internetu przeczytał artykuł na ten temat. Pierwsza aplikacja którą pobraliśmy do keszowania była dość kiepska,  ponieważ wskazówki do większości skrytek były w niej płatne. Nasza pierwsza również była dostępna tylko w wersji premium, jednak poradziliśmy sobie inaczej. Skrytkę znaleźliśmy bez wskazówki a tylko na podstawie współrzędnych geograficznych i map satelitarnych.
Kesze mogą być różnego typu i rozmiaru. Ta jest akurat tradycyjna, mała. Można w niej zostawić coś od siebie albo wymienić na coś co jest w środku i obowiązkowo trzeba wpisać się do lookbook`a (który znajdziemy w każdej tradycyjnej skrytce niezależnie od rozmiaru w formie notesu, kartki lub skrawka papieru).

 Keszowanie stało się powodem wielu wycieczek rowerowych ale też dodatkiem do zwiedzania zamków, czy górskich wspinaczek!
Dzięki temu poznałam wiele ciekawych miejsc, bo warto wspomnieć że twórcy skrytek często ukrywają je w miejscach pamięci historycznej czy atrakcji turystycznej, bądź z których można zobaczyć przepiękne widoki. Kreatywność ludzi nie zna granic. Widziałam już skrytki wkomponowane w infrastrukturę miasta, czy w naturalny krajobraz, wielkości laptopa ale też zakrętki od butelki.

Nie każde poszukiwanie kończy się sukcesem. Kesze często giną, dlatego nieodkrytą skrytkę warto też oznaczyć jako nieznalezioną. Jest to sygnał dla właściciela że powinien zobaczyć czy jego "dziecko" jest na pewno na miejscu. To samo tyczy się uszkodzeń skrytki, takich jak nieszczelność, zamoczony lookbook czy zagubienie jej fragmentu.
Samodzielnie można też zakładać geocache, ale moim zdaniem to coś dla bardziej zaawansowanych keszerów. Założyłam 2 skrytki, niestety obie śpią w pokoju. [*] Pierwsza została zamurowana, druga natomiast skradziona (czekam na nowy pomysł na jej ukrycie w podobnej lokalizacji).

Warto keszować w grupach, wciągać nowych znajomych, albo poznawać ludzi którzy już szukają.
Organizowane są też różne eventy związane z poszukiwaniem skrytek, jednak osobiście nie miałam jeszcze okazji w żadnym uczestniczyć.

Mugole
Żeby nie "spalić" szukanego kesza, trzeba uważać na mugoli. Nazwa zaczerpnięta z serii książek o Harrym Potterze odnosi się do osób niekeszujacych, które kręcą się niedaleko miejsc naszych poszukiwań. Warto się upewnić że gdy szukamy, bądź chowamy ponownie keszątko nikt nas bacznie nie obserwuje. Byłoby szkoda jakby skrytka zaginęła...

Jak keszować?
Kilka ciekawych technik na keszowanie:
1. Na wiązanie buta.
Sprawdza się w warunkach gdy kesz jest nisko - udajemy że wiążemy buta, i przy okazji dokładnie badamy wzrokiem podejrzaną lokalizacje.
2. Słabo mi.
Sprawdza się w miastach, kiedy mamy podejrzenie że skrytka może być na jakiejś barierce, mostcie lub parapecie. Opieramy się wtedy symulując że nam słabo, a przy okazji obmacujemy barierkę. ;)
3.  Zasiedzenie.
Idealne do keszowania gdy myślimy że skrytka jest pod/na/ w okolicach ławki czy krzesełka. Gorsza sprawa jeśli nasz ławeczka jest oblegana przez kogoś :P
4. Coś mi wypadło.
Wyrzucamy z kieszeni/torebki randomowy przedmiot w kierunku miejsca poszukiwań. Najlepiej opatrzeć to głośnym komentarzem: "coś mi wypadło", albo" fuck zgubiłąm pierścionek" (jak tam wolicie) do wspólnika w zbrodni (dla niepoznaki). 
5. Wmieszam się w tłum.
Sprawdza się w miejscach gdzie jest duży transfer ludzi. Po prostu szukamy, nie przejmując się przechodniami. Nie jest polecane do szukania w wioskach, gdzie starsze Panie monitorują teren. Można usłyszeć wtedy słowa: "Czy oni tam złota ze śląska szukają?". Tak więc do wioskowego keszowania nie poleca.


Byłam pierwsza!
Każdy lubi być pierwszy, dlatego twórców skrzynek chętnie nagradzają znalazców swoich keszy.
Dla pierwszego keszera należy się certyfikat!
Mi udało się złapać jak do tej pory jeden, ale mam nadzieję że w przyszłości powiększę moją skromną kolekcję. Co więcej, podczas wpisu do lookbooka można się pokusić o dopisanie przy dacie i swoim nicku FTF, co z angielskiego oznacza dumne: First To Find.
Kolejne dwie osoby mogą powinny z kolei wpisać STF i TTF (Second/Third To Find). 


Podróżujące kesze
Warto też wspomnieć że istnieją też "trackables" ( w polskiej wersji geokrety) czyli obiekty które podróżują ze skrytki do skrytki.
Opatrzone są one specjalną "metką" (z danymi których używamy potem żeby wpisać gdzie ją zostawimy, oraz żeby odróżnić figurkę od zwykłego itemka który ktoś zostawił w skrytce na wymianę).
Autor często w opisie zamieszcza kierunek podróży naszego małego stworka np. nad morze / do Chin / na wschód.
Są one dużo rzadziej spotykane, bo nie są ukryte w każdej skrytce, trzeba na nie po prostu trafić.
Ja mam ich w swojej historii tylko 5. 

Najciekawszy kesz
Był chyba odkryty podczas wycieczki rowerowej. Ukryty w figurce w kształcie ptaszka.
Bardzo podobają mi sie też skrytki w górach. Pewnie dlatego że kocham górski krajobraz, a świadomość ze nie wiadomo kiedy znowu znajdę się w tym miejscu dodatkowo motywuje mnie do szukania!


Jak zabrać się za geocaching?
1. Zakładamy konta na dwóch stornach(ponieważ niektóre kesze są dostepne tylko w jednej z baz):
2. Ściągamy  na telefon odpowiednią aplikację. 
Ja osobiście korzystam z c:geo i jestem zadowolona (ale dostępne są też inne ;))
3. Szukamy skrytek w okolicy! Wpisujemy logi przez aplikację.



Skrytki innego typu
Czyli np takie w których musisz wykonać jakieś zadanie np odszyfrować kod który umożliwi Ci wpisanie loga, albo zrobić zdjęcie przy jakimś konkretnym obiekcie. Są też wieloetapowe, czyli takie w których by otrzymać współrzędne skrytki finałowej musisz odszukać wcześniej kilka wskazówek.

Keszowanie polecam każdemu kto szuka nowego hobby, które wciągnie go na dłużej! Najlepsza jest satysfakcja z kolejnej znalezionej skrytki. Przy okazji można się dowiedzieć czegoś o historii danego miejsca, lub zobaczyć coś ciekawego! Wciągnęłam już do zabawy kilka przyjaciół, więc może i wy dacie się namówić na poszukiwania!






Komentarze

Popularne posty z tego bloga

2017

Lubię zmieniać kolor

Moje miejsce jest na/pod sceną :D