Coś mi urosło!
Zacznijmy...
Mój pierwszy post tutaj zacznę od nowości, którą chyba najbardziej zmotywowała mnie do stworzenia tego bloga :)
Stało się to prawie dziesięć dni temu. Data brzmi pięknie 05.05.2017 o godzinie 15.
Spełniło się wtedy jedno z moich wielkich marzeń do którego "zbierałam się w sobie" około rok.
Zacznijmy jednak od początku. Marzyłam o tatuażu, ale zanim do tego doszło przebyłam długą drogę...
Co mi się szybko nie znudzi?
Nie żałuję tej decyzji i uważam spełnienie tego marzenia za jedno z lepszych decyzji w moim życiu. Może za jakiś czas mi się znudzi i nie będę już tak zadowolona, jednak zawsze można go przerobić lub udoskonalić.
Bylo to dla mnie nowe doświadczenie fizycznie - samo tatuowanie, ale i psychiczne - euforia ze spełnienia marzenia i symboliczna część mnie która zostanie że "wyrosła" na moim ciele już na zawsze.
Nigdy nie bójcie się spełniać marzeń!
Dziękuję autorce mojego drzewa! Jeśli jesteście ciekawi innych jej prac wbijajcie na insta -> Klik
Specjalne podziękowania dla Danheim!
Special thanks to Danheim! The creator of great music you can listen to by visiting my blog!
Danheim on facebook
Co mi się szybko nie znudzi?
1.Wzór: Zawsze fascynowały mnie motywy roślinne i od początku wiedziałam że to one będą bohaterami mojej dziary. Najpierw chodziły za mną polne kwiaty, długo byłam przekonana że na mojej łopatce zakwitną właśnie maki lub chabry w otoczeniu zbóż. Dalej podoba mi się niesamowicie ten motyw, pewnie jeśli w przyszłości zdecyduję się na kolejny tatuaż wybiorę kwiaty. Jednak w obecnej chwili czułam że to nie to. Podjęłam decyzję, że na moich plecach wyrośnie drzewo liściaste. Wiąże się z tym długa historia moją fascynacją naturą oraz folklorem nordyckim i słowiańskim. Obejrzałam wiele inspiracji związanych z tatuażem i znalazłam jeden który mógłby się stać ciekawą podstawą do mojej dziary!
W poszukiwaniu odpowiedniej kreski.
![]() |
| źródło: pinterest |
Na samym początku kiedy jeszcze byłam mało świadoma jak wygląda robienie tatuażu, z jakimi "zagrożeniami" - mam na myśli żółtaczkę i gojenie "to się je" chciała zrobić to jak najtaniej w jakimś "domowym" studiu. Teraz uważam to za głupi pomysł, ponieważ oddawać się w ręce kogoś kto tatuuje w warunkach powiedzmy średnio sterylnych i ma na pewno mniejsze doświadczenie, niż osoba pracująca w studiu, tylko dlatego żeby zaoszczędzić na czymś co ma zostać ze mną do końca moich dni było czymś bezsensu. Następnie zrobiłam przegląd krakowskich studiów tatuażu. W kilku byłam osobiście i zrobiły na mnie fatalne wrażenie. W niektórych traktowali mnie jak głupią blondynkę, która chce sobie zrobić kwiatuszka na łopatek. W innych próbowali mi dosłownie "wcisnąć" prace artystów którzy tatuują w stylu który kompletnie mi nie odpowiada. Wreszcie trafiłam na dwie artystki (notabene pracujące w tym samym studio), których style podobały mi się najbardziej.
Zależało mi na falistej, płynnej kresce i obie dziewczyny prezentowały styl w którym widziałam moje drzewo.
Kiedy jest dobra pora?
Kiedy poszłam na konsultacje z moją tatuatorką nie byłam jeszcze w 100% pewna że zrobię ten tatuaż. Poszłam zaraz po moich urodzinach( w lutym) a termin ustaliłam dopiero właśnie na maj. Czemu? Chciałam mieć odpowiednią ilość czasu żeby przemyśleć mój pomysł (wtedy nie byłam pewna czy to będzie drzewo, czy jeszcze coś innego). Do końca byłam pełna wątpliwości, ale gdy w kwietniu zapłaciłam już zaliczkę stało się jasne, że to zrobię! ;)
4.Strach: Trochę ze mnie panikara i bałam się przede wszystkim dwóch rzeczy.
Bólu - tatuaż mam wykonany na środku kręgosłupa, a że mam dość kościste plecy miałam świadomość że będzie to naprawdę boleć. To prawda, bolało jednak był to przyjemny ból. Trudno mi go porównać do czegoś innego. Pewnie gdybym robiła duży i kolorowy tatuaż byłabym mniej entuzjastycznie do niego nastawiona. Moje tatuowanie trwało jakieś pół godzinki, i zdecydowanie wiem, że małe tatuaże są dla mnie!
Reakcja otoczenia - głownie rodziny, bo większość członków jest negatywnie nastawiona do tego typu rzecz. Bardzo w tym wszystkim wspierała mnie młodsza siostra. Ale także chłopak i przyjaciele, niektórzy z nich sami mają tatuaże. Tu też moja panika okazała się bezpodstawna. Rodzice postawieni przed faktem dokonanym uznali chyba że to po prostu uznali że spełniłam swoje marzenie + i tak nic już z tym nie zrobią.
Zależało mi na falistej, płynnej kresce i obie dziewczyny prezentowały styl w którym widziałam moje drzewo.
Kiedy jest dobra pora?
Kiedy poszłam na konsultacje z moją tatuatorką nie byłam jeszcze w 100% pewna że zrobię ten tatuaż. Poszłam zaraz po moich urodzinach( w lutym) a termin ustaliłam dopiero właśnie na maj. Czemu? Chciałam mieć odpowiednią ilość czasu żeby przemyśleć mój pomysł (wtedy nie byłam pewna czy to będzie drzewo, czy jeszcze coś innego). Do końca byłam pełna wątpliwości, ale gdy w kwietniu zapłaciłam już zaliczkę stało się jasne, że to zrobię! ;)
4.Strach: Trochę ze mnie panikara i bałam się przede wszystkim dwóch rzeczy.
Bólu - tatuaż mam wykonany na środku kręgosłupa, a że mam dość kościste plecy miałam świadomość że będzie to naprawdę boleć. To prawda, bolało jednak był to przyjemny ból. Trudno mi go porównać do czegoś innego. Pewnie gdybym robiła duży i kolorowy tatuaż byłabym mniej entuzjastycznie do niego nastawiona. Moje tatuowanie trwało jakieś pół godzinki, i zdecydowanie wiem, że małe tatuaże są dla mnie!
Reakcja otoczenia - głownie rodziny, bo większość członków jest negatywnie nastawiona do tego typu rzecz. Bardzo w tym wszystkim wspierała mnie młodsza siostra. Ale także chłopak i przyjaciele, niektórzy z nich sami mają tatuaże. Tu też moja panika okazała się bezpodstawna. Rodzice postawieni przed faktem dokonanym uznali chyba że to po prostu uznali że spełniłam swoje marzenie + i tak nic już z tym nie zrobią.
6. Gojenie: Miałam kilka obaw jak będzie wyglądać gojenie tatuażu. Najgorsze jest dla mnie smarowanie bo ze względu na umiejscowienie tatuażu ciężko mi sięgnąć jego końca. Wykorzystuję tu trochę mojego chłopaka, koleżanki a nawet mamę ;) Na razie wszystko wygląda w porządku, ale to dopiero tydzień!
Dziaranie w telegraficznym skrócie.
Jak wyglądał mój wielki dzień:
Byłam bardzo przejęta. Do końca nie byłam pewna finalnej wersji mojego tatuażu, bo projekt miał powstać dopiero podczas sesji (taka polityka studia). Sam wzór też nie był ogromny, więc nie potrzeba było dużo czasu. Wspólnie z tatuatorką stworzyłyśmy coś pięknego!
Byłam bardzo przejęta. Do końca nie byłam pewna finalnej wersji mojego tatuażu, bo projekt miał powstać dopiero podczas sesji (taka polityka studia). Sam wzór też nie był ogromny, więc nie potrzeba było dużo czasu. Wspólnie z tatuatorką stworzyłyśmy coś pięknego!
Projekt na moim ciele wyglądał w ten sposób.
Finalny tatuaż zaraz po sesji
Jak wspominałam jeszcze jest w fazie gojenia, ale już niedługo wezmę go na sesję zdjęciową! (oczywiście pochwalę się efektem! :))
Nie żałuję tej decyzji i uważam spełnienie tego marzenia za jedno z lepszych decyzji w moim życiu. Może za jakiś czas mi się znudzi i nie będę już tak zadowolona, jednak zawsze można go przerobić lub udoskonalić.
Bylo to dla mnie nowe doświadczenie fizycznie - samo tatuowanie, ale i psychiczne - euforia ze spełnienia marzenia i symboliczna część mnie która zostanie że "wyrosła" na moim ciele już na zawsze.
Nigdy nie bójcie się spełniać marzeń!
Dziękuję autorce mojego drzewa! Jeśli jesteście ciekawi innych jej prac wbijajcie na insta -> Klik
Special thanks to Danheim! The creator of great music you can listen to by visiting my blog!
Danheim on facebook





Komentarze
Prześlij komentarz