Jeszcze piszę do szuflady!
Ale planuję to zmienić! Dlatego właśnie powstał ten blog, a w tym momencie tworzy się notatka na temat mojej kolejnej pasji - pisania.
W numerze znalazł się mój wiersz dedykowany właśnie osobie Mistrza. Inspiracją do jego napisania była wystawa prac artysty która wystawiona była w Nowohuckim Centrum Kultury mniej więcej rok przed publikacją. Warto podkreślić, że była to wystawa czasowa (inna niż obecna stała wystawa prac Beksińskiego).
Jest idealnie
Spacer nocą , w strugach deszczu
Otulony mgłą spalin
Wdychając głeboko wszystkie dymy
Toksycznej iluzji zdarzeń
I mijając te podłe twarze
Które widzisz codziennie
Puste, zakłamane ryje
Oblicza niszczycieli marzeń
Których nienawidzisz
I których nie zmienisz
Jest idealnie
Tak jest idealnie...
Dla porównania tegoroczny wiersz napisany pod wpływem obserwacji życia swojego, ale i cudzego.
Najczęściej spod mojego pióra wychodzą wiersze, niemniej zdarzają się tez opowiadania. Czasem nawet uda mi się skrobnąć jakąś recenzję. Nie piszę książek. Nie dlatego że bym tego nie chciała, ale dlatego że "wypalam się" już przy pierwszych rozdziałach. Żyję nadzieją, że w przyszłości uda mi się skończyć choć jedną rozpoczętą powieść...
Piszę o sobie.
Nawet jeśli nie wynika to wprost z narracji, czy z samego tekstu. Przeważnie utożsamiam się z podmiotem lirycznym bądź narratorem. Mam przez to wrażenie (może mylne), że to co pisze jest bardziej autentyczne.
Piszę najczęściej o trudnych momentach, chwilach zwątpienia i niesprawiedliwości życia, miłości (szczęśliwej bądź nie), śmierci ale także religii, czy całkiem monotonnej prozie życia codziennego.
Moje pisaniny powstają w różnych warunkach, zarówno w tłocznym tramwaju, jak i na nudnym wykładzie. Najgorsze miejsce w którym często nawiedza mnie wena to prysznic. Podczas mycia się, często dostaję "olśnienia", niesamowitego pomysłu na konkretne słowa wiersza. Nie mam ich oczywiście jak w tedy zapisać, dlatego staram się zapamiętać sekwencję słów, by później przelać je na papier. Metoda ta jest niestety nieskuteczna...
NN...
Pierwsza - jedyna jak do tej pory publikacja moich wypocin miała miejsce w Nihil Novi.
Numer ten poświęcony był osobie mojego największego idola - Zdzisława Beksińskiego.
![]() |
| Okładka 30 numeru Nihil Novi. Żródło: https://www.facebook.com/zdzislawbeksinski/ |
Drugą moją publikacją była recenzja książki autorstwa Magdaleny Grzebałkowskiej -"Beksińscy - portret podwójny".
Recenzja i wiersz trawiły do Nihil Novi za sprawą wydawcy czasopisma - Pana Stanisława Chyczyńskiego, któremu do tej pory jestem za to ogromnie wdzięczna.
Sukcesy.
Poza powyższą publikacją i napisaniu wierszyka dla pewnej krakowskiej firmy animacyjnej nie mam większych sukcesów w pisaniu. Zdaję sobie sprawę że moje wiersze to troszkę smutne wypociny, ale od czasu do czasu wysyłam je na jakieś konkursy. Bez żadnych sukcesów. Przynajmniej pozbywam się w ten sposób poczucia że nie próbuję. Może tych prób było wciąż za mał?. Staram się jednak(chociaż odrobinkę) rozwijać.
Stare vs. Nowe
Nie będąc gołosłowną pokażę wam dwa moje wiersze. Pierwszy z nich ("Niszczyciele marzeń") jest dość stary. Powstał jeszcze kiedy chodziłam do LO. Wracając do domu zainspirowana zapachem świeżo palonych mebli, gum i innych specyfików, którymi ogrzewają domy mieszkańcy miasta z którego pochodzę, napisałam właśnie jeden z moich pierwszych, w mojej opinii, bardziej dojrzałych wierszy.
„Niszczyciele marzeń”
Jest idealnie
Spacer nocą , w strugach deszczu
Otulony mgłą spalin
Wdychając głeboko wszystkie dymy
Toksycznej iluzji zdarzeń
I mijając te podłe twarze
Które widzisz codziennie
Puste, zakłamane ryje
Oblicza niszczycieli marzeń
Których nienawidzisz
I których nie zmienisz
Jest idealnie
Tak jest idealnie...
"K"
Usta lekko kręcone
Włosy trochę spieczone
Amok miłości pijała
Herbatę gorzką przeżywała
Mam tendencje do samookaleczenia
Choć nie żyletką a słowami cierpienia
Boli mnie życie i płaczę
Że nigdy Cię nie zobaczę
Dryfuję na powierzchni stoczenia
Gdy tylko wiatr mocny zawiewa
Fala mocna mnie przygniata
I na dno egzystancji upadam
Życia obraz zbinaryzowany
Jest jedyny chcianym
W głowie mam zamęt wielki
Chcę koniec tej udręki
Upadam na dłonie i płaczę
Że więcej Cię nie zobaczę
Potem podnoszę czoło poranione
Kocham moje życie zagubione
Czy nastąpił jakiś progres? W sumie ciężko mi powiedzieć, emocjonalnie pewnie tak, technicznie - może, tematycznie - niekoniecznie.


Komentarze
Prześlij komentarz