Bolków - zamek i zlot gotów

Zwiedzać można różne miejsca, ale jak przystało na prawdziwą księżniczkę najlepiej czuję się w zamkach! Przy okazji mojego pierwszego Castle Party zwiedziłam jeden z ciekawszych obiektów architektury średniowiecznej. Trochę o nim i samym festiwalu...

Zapraszam na zamek!

Właśnie przy okazji najazdu gotów na Bolków miałam okazję obejrzeć piękno tego obiektu. Jest to prawdziwie średniowieczny zamek. Surowe mury tworzą klimat który przywodzi na myśl wampiry czy zamknięte w wieżach księżniczki. Odrobina grozy połączona z monumentalnością całej budowli stanowią połączenie tego co najbardziej mnie fascynuje.
Moje spojrzenie na zamek w Bolkowie jest okraszone niesamowitym sentymentem do całego Castle Party. Miejsce to już niejednokrotnie gościło w snach o idealnym ślubie / pogrzebie / innej wzniosłej imprezie.

Tutaj rozpoczniemy nasze zwiedzanie.
Do zamku prowadzi szeroka wybrukowana droga, która przez bramę wiedzie nas na dziedziniec zamku. Warto tu podkreślić, iż budowla znajduje się na wzniesieniu. Zapewne było to podyktowane względami praktycznymi. Jak wiadomo fortyfikacje na wzgórzach są łatwiejsze do obrony.

Skręcając w prawo dochodzimy do dziedzińcu głównego zamku. Jest to miejsce gdzie w czasie trwania festiwalu znajduje się scena główna. Możemy też dalej brnąć do góry. Przechodząc przez kolejna bramę trafiamy w miejsce "bolkowskiej galerii handlowej" ;) Stragany z typowo festiwalową zagrychą, ale także stoiska z odzieżą, akcesoriami gotyckimi, czy płytami i książkami. Jak w każdej dobrej galerii są też toalety i olbrzymia kolejka do nich. :D

Najlepszym punktem widokowym dla hobbitów o wzroście 165 cm (czytaj mnie), jest  swego rodzaju "taras". Wychodząc na niego mamy kompleksowy widok w każdą stronę. Przemieszczając się w jego obrębie możemy monitorować długość kolejki do toalety, albo po kiełbaskę, drugim okiem oglądając występy na scenie głównej. Jakbyśmy mieli trzecie (choć niektórzy tam mieli więcej niż dwoje oczu :P) dałoby się jeszcze zaobserwować czy ktoś ze znajomych wchodzi właśnie na zamek. ;)



Goci też chodzą do kościoła!

I to bardzo chętnie. Nie jest to w prawdzie kościół "czynny", ponieważ na codzień jest w nim sala gimnastyczna, jednak podczas 4 dni trwania Castla zamienia się on w swoistą gotycką dyskotekę. 
Obiekt znajduje się w centrum Bolkowa, dlatego nie sposób go przeoczyć.



Wnętrze kościoła jest dość surowe. Właściwie nie ma żadnych pozostałości po jego wcześniejszej funkcji. Może nie licząc sklepienia żebrowego, które jest charakterystyczne właśnie dla budownictwa sakralnego. W dodatku jeśli wejdzie tam grupa gotów gotowa do imprezy zaczyna się robić przytulnie i cieplutko! Dodam, że w tym roku lipiec był wyjątkowo chłodny, a ja jako zmarzluch który nie chciał ubrać płaszcza (bo zasłoniłby gorset!) szukałam ogrzania w różny sposób. Napoje wyskokowe, czy ramiona ukochanego nie były momentami wystarczające, a tłum zebrany w kościele i owszem. W zależności od zespołu grającego w danym momencie koncert owy tłum był większy lub mniejszy. Organizatorzy zadbali jednak o wiatraczki (podobno w 2017 roku były pierwszy raz). Dla temperatura była jak najbardziej ok! :D



Kościół był dla mnie szalenie klimatyczny. Zespoły tam grające są zdecydowanie mniej popularne, niż te, prezentujące się na zamku. Wiązało się to z atmosferą. Wszystko miało tu bardziej intymny charakter, co szalenie mi się podobało.

Festiwalowe smaczki:

1. Pierogowe okienko

Idąc na zamek możemy natknąć się na swoiste "okno życia". Miejsce gdzie zgłodniali od tańca i chodzenia w pięknych strojach goci przychodzą się posilić. Mowa tu o pierogowym okienku. Miejscu dobrze znanym wszystkim bywalcom Castle Party. Pyszne pierogi ruskie handmade sprzedawane z domowego okna już na stałe zagościły w menu castlowiczów. Kolejka by je dostać jest czasem długa, ale warto odstać swoje, żeby zjeść tego przysmaku!

2. Nowy dzień - nowa stylizacja.

Patrząc na stroje innych, stwierdziłam ze były one bardzo subtelne i delikatne, jednak bardzo dobrze czułam się we wszystkich moich stylizacjach i najważniejsze dobrze się bawiłam. Na Castle dress code jest bardzo szeroki. Od bojówek i koszulek z nazwą ukochanej kapeli, po suknie na kole i gorsety, czy całkowicie cosplayowe stylizacje. Ten festiwal pozwala pozostać sobą!
Ważne jest wszystko: makijaż, dodatki, spójność stylizacji.
Myślę że każdy kolejny festiwal będzie bardziej bogaty, jeśli chodzi o mój wizerunek :D



3. Festiwal kontrastów.

Nie mam na myśli jedynie kontrastowych stylizacji uczestników festiwalu, ale przede wszystkim muzykę. Z jedenej storny mamy mocną elektronikę, czy industrial. Dla kontrastu doom metal, czy nawet folk. Połączenie to budzi wręcz rzec można wiele kontrowersji w festiwalowym środowisku. Moja opinia, może nie jest prawilna, ani popularna, jest taka że kontrastowość ta jest idealna. Znajduję tam dokładnie wszystkie brzmienia których zwykle słucham. Oczywiście są zespoły które lubię mniej lub bardziej, jednak koncertowy lineup zawsze jest dla mnie bardzo dogodny.


Castle Party było moim największym marzeniem od właściwie 13 roku życia. Kiedy zaczęłam się interesować subkulturą gotycką (muzyką, stylem, ideologią) zapragnęłam pojechać na Castla.
Marzenie to spełnił mój luby, który na 22 urodziny ofiarował mi dwa bilety na festiwal. 
Cały ten wyjazd stworzył dla mnie jedne z lepszych wakacji w moim życiu!



Komentarze

  1. Fajnie to opisałaś. Byliśmy kiedyś w Bolkowie choć nie mieliśmy szczęścia być tam w tak ciekawym momencie.
    Widzę, że mamy podobne zainteresowania :)
    Zapraszam do nas, może czegoś się od siebie nauczymy i dowiemy.
    Piotr
    www.naszeszlaki.pl

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

2017

Lubię zmieniać kolor

Moje miejsce jest na/pod sceną :D